Cztery łodzie w dwie sekundy. Dlaczego w Poznaniu 2026 nie ma pewnych faworytów
- Published
- 2026-08-26T09:19:53+00:00
- Author
- PaddleStats
Pełne wyniki zawodów: ICF Canoe Sprint and Paracanoe World Championships - Poznan
W maju w Szegedzie Bálint Kopasz przepłynął tysiąc metrów w 3:22,33. To czas lepszy od tego, którym trzy lata wcześniej zdobywał mistrzostwo świata — wtedy wystarczyło 3:27,46. Lepszy także od 3:25,68, za które w Paryżu stanął na najniższym stopniu podium.
Kopasz był drugi.
Wygrał Fernando Pimenta w 3:22,25, osiem setnych sekundy przed nim. Trzeci Thomas Green dopłynął w 3:22,93, czwarty w 3:23,99. Cztery łodzie zmieściły się w niecałych dwóch sekundach, pierwsza trójka w niecałej sekundzie.
Kopasz nie zwolnił. Podniósł się poziom.
Ten jeden wyścig tłumaczy, dlaczego przed mistrzostwami świata w Poznaniu żaden zawodnik nie przekracza 28% szans na złoto. Kiedy złoto od srebra dzieli pół metra, nie ma z czego zbudować pewności. Można tylko policzyć, jak wąsko zrobiło się na górze, i pokazać, ilu zawodników się tam mieści.
W Poznaniu Pimenta i Kopasz znów staną na tym samym dystansie.
Kto prowadzi w piętnastu konkurencjach
Piętnaście konkurencji jedynek, kajakowych i kanadyjkowych. W każdej zawodnik, który dziś stoi w zestawieniu najwyżej:
| Konkurencja | Najwyżej notowany | Złoto | Podium | Dziesiątka | Zgłoszonych |
|---|---|---|---|---|---|
| C-1 mężczyzn 200 m | Artur Guliev (UZB) | 10% | 34% | 85% | 32 |
| C-1 mężczyzn 500 m | Martin Fuksa (CZE) | 13% | 41% | 89% | 37 |
| C-1 mężczyzn 1000 m | Martin Fuksa (CZE) | 13% | 44% | 91% | 36 |
| C-1 mężczyzn 5000 m | Balázs Adolf (HUN) | 28% | 75% | 99% | 30 |
| C-1 kobiet 200 m | Liudmyła Łuzan (UKR) | 27% | 75% | 99% | 34 |
| C-1 kobiet 500 m | Sophia Jensen (CAN) | 16% | 44% | 92% | 28 |
| C-1 kobiet 5000 m | Maria Mailliard (CHI) | 24% | 64% | 99% | 19 |
| K-1 mężczyzn 200 m | Artūras Seja (LTU) | 9% | 30% | 78% | 38 |
| K-1 mężczyzn 500 m | Alex Borucki (POL) | 8% | 31% | 77% | 48 |
| K-1 mężczyzn 1000 m | Bálint Kopasz (HUN) | 12% | 44% | 91% | 47 |
| K-1 mężczyzn 5000 m | Fernando Pimenta (POR) | 17% | 59% | 98% | 44 |
| K-1 kobiet 200 m | Frederikke Mørcke (DEN) | 11% | 35% | 84% | 31 |
| K-1 kobiet 500 m | Pauline Jagsch (GER) | 12% | 43% | 91% | 39 |
| K-1 kobiet 1000 m | Zsóka Csikós (HUN) | 14% | 43% | 92% | 28 |
| K-1 kobiet 5000 m | Melina Andersson (SWE) | 21% | 60% | 98% | 30 |
C-1 to kanadyjkowa jedynka, K-1 to kajakowa jedynka.
Fuksa prowadzi w dwóch konkurencjach i w obu ma tyle samo. Mistrz olimpijski z Paryża dostaje trzynaście procent i na pięciuset, i na tysiącu metrów. Dwa różne dystanse, dwie prawie identyczne obsady, 37 łodzi i 36, i za każdym razem tylu samo rywali zdolnych go pokonać.
Najwyżej stoi długi dystans. Adolf, Mailliard, Andersson, Pimenta: cztery z pięciu największych liczb w tabeli padają na pięciu kilometrach. Tam wygrywa wytrzymałość, a ta zmienia się wolniej niż forma na dwieście metrów, więc stawka się rozciąga i czubek widać wyraźniej. Jedyny wyłom to Łuzan i jej dwadzieścia siedem procent w kanadyjkowej dwusetce.
Najbardziej otwarta jest kajakowa jedynka mężczyzn. Na 500 metrów zgłosiło się 48 zawodników, najwięcej w całym programie, a prowadzący Borucki ma osiem procent. Na dwustu metrach lider ma dziewięć. To dwie konkurencje, w których model w zasadzie nie widzi faworyta.
Skąd biorą się te liczby
Przed każdą konkurencją jedynek publikujemy trzy liczby dla każdego startującego: szansę na złoto, na podium i na miejsce w pierwszej dziesiątce. Każda idzie na stronę przed startem, z godziną publikacji, i nie rusza się już potem.
Model nie wie nic o formie dnia ani o tym, kto jak spał przed finałem. Wie tyle, ile da się wyczytać z wcześniejszych startów, i sprowadza to do trzech pytań.
Jak szybko ktoś płynie. Najprostsze i, jak się okazuje, najważniejsze. Czas z imprezy międzynarodowej na tym samym dystansie, porównany z resztą stawki.
Jak blisko zwycięzców kończy. Piąte miejsce w finale mistrzostw Europy znaczy co innego niż piąte w eliminacjach Pucharu Świata. Model liczy stratę do zwycięzcy i porównuje ją tylko w obrębie jednego wyścigu. Wszyscy płynęli w tym samym wietrze i po tej samej wodzie, więc zostaje sam dystans do najlepszego tego dnia.
Z kim wygrywa. Bilans bezpośrednich starć, liczony tak, jak szachowy ranking Elo: wygrana z mocnym rywalem waży więcej niż wygrana ze słabym.
Które z tych trzech pytań waży najwięcej, nie zostało przesądzone z góry. Model dostał 1551 międzynarodowych wyścigów sprzed tego sezonu i sam poszukał proporcji, przy której najczęściej wskazywał tego, kto naprawdę wygrał. Najwięcej mówi sam czas. Potem strata do zwycięzcy. Najmniej bilans pojedynków.
Ma to sens: wygrana nad słabszym rywalem mówi mniej niż wynik, który trzeba było wykręcić.
Model sprawdzony tylko na tym, czego się uczył, jest opinią z ładnym wykresem. Ten nauczył się na wyścigach sprzed 2026 roku, a potem dostał do przewidzenia 99 międzynarodowych finałów tego sezonu, których nigdy nie widział.
Wskazany zawodnik wygrał 36 z tych 99 finałów. Kto losowałby zwycięzcę z dziewięciu łodzi, trafiłby jedenaście razy. Prawdziwy zwycięzca mieścił się w pierwszej trójce zestawienia 68 razy; losowanie dałoby 33.
Trzy razy częściej niż przypadek, a wciąż rzadziej niż w co drugim wyścigu.
Liczba przy nazwisku nie jest zapowiedzią zwycięstwa. Jest miarą tego, jak często ono przychodzi. Trzynaście procent znaczy: jedno zwycięstwo na osiem takich startów, i tylko wtedy jest uczciwe, kiedy pozostałych siedem naprawdę się przegrywa. Gdyby wskazani wygrywali zawsze, znaczyłoby to jedno z dwóch: albo liczby są zmyślone, albo kajakarstwo przestało być sportem.
Dlatego po każdym bloku finałów wraca ten sam rachunek: co było napisane przed startem, co się wydarzyło. W sobotę wieczorem tak samo jak w niedzielę, po dobrym dniu tak samo jak po złym. Prognoza, z której nikt się nie rozlicza, nie jest prognozą.
Jak czytać te procenty
Największa pułapka to czytanie liczby jako wyroku. Dwadzieścia osiem procent Adolfa nie znaczy „raczej wygra". Znaczy: w jednym wyścigu na cztery wygrywa on, w trzech ktoś inny. A to jest najwyższa liczba całych mistrzostw.
Procent odnosi się zawsze do konkretnej stawki. Do kajakowej jedynki mężczyzn na 500 metrów zgłosiło się 48 zawodników. Osiem procent przy takiej obsadzie to coś zupełnie innego niż osiem procent w finale dziewięciu łodzi. Po półfinałach z całej stawki zostaje dziewiątka, więc liczby przeliczamy na nią i publikujemy rano w dniu finałów. Rosną wtedy gwałtownie, ale nie dlatego, że ktoś nabrał formy między środą a sobotą. Dlatego, że z 37 rywali zostało ośmiu.
Na koniec rzecz, która w tabelach ginie: szansa na dziesiątkę bywa ciekawsza niż szansa na złoto. Dziesiąte miejsce to zwycięstwo w finale B, a punkty rankingowe zdobyte na mistrzostwach świata liczą się półtora raza mocniej w drodze do Los Angeles. W wielu konkurencjach o wejście do dziesiątki bije się więcej ludzi niż o medal.
Jest jeszcze druga strona tej samej uczciwości: granice tego, co w ogóle da się policzyć. Prognoza obejmuje jedynki, kajakowe i kanadyjkowe. Osady trzeba liczyć inaczej: czwórka płynie tak, jak się zgra, a nie tak, jak sumują się możliwości czterech osób. To osobna robota i jest w toku.
Liczba pojawia się przy nazwisku tylko wtedy, kiedy jest z czego ją policzyć: trzy międzynarodowe starty na tym dystansie i ukończone osiemnaście lat. Kto tych warunków nie spełnia, zostaje w zestawieniu bez procentu. Płynie i odbiera szanse pozostałym, ale przypisanie mu liczby byłoby udawaniem wiedzy.
Jedenaście finałów, ani razu
Liczby z tabeli mówią, kto stoi najwyżej. Nie mówią, co się dzieje między konkretnymi ludźmi, a to bywa ciekawsze.
Wiktor Głazunow i Martin Fuksa spotkali się na międzynarodowych torach w jedenastu finałach A. Bilans jest jednostronny do granic: jedenaście do zera dla Czecha. Najbliżej Polak był w Poznaniu w 2023 roku, kiedy przegrał o kilkanaście setnych. W tym sezonie ścigali się czterokrotnie i za każdym razem Fuksa kończył pierwszy, a Głazunow siódmy, siódmy, szósty i czwarty.
W Poznaniu spotkają się tylko raz, na tysiącu metrów. Głazunow płynie jeszcze pięć kilometrów i to jedyny dystans, na którym nie ma Fuksy przed sobą — stoi tam drugi za Balázsem Adolfem, z czterdziestoma czterema procentami na podium.
Ta seria mówi o czymś, czego nie widać w samej tabeli. Głazunow jest trzeci w zestawieniu na tysiąc metrów i ma dwadzieścia jeden procent na podium — to solidna pozycja w stawce trzydziestu sześciu łodzi. Ale jedenaście przegranych finałów z rzędu z jednym rywalem znaczy, że jego droga do złota prowadzi przez zawodnika, którego jeszcze nigdy nie wyprzedził. Model liczy to bez emocji: wysokie miejsce, niska szansa na wygraną.
Podobnie jednostronna historia trwa w kanadyjkowej dwusetce kobiet. Liudmyła Łuzan wygrała w tym sezonie wszystkie cztery międzynarodowe finały na tym dystansie: trzy Puchary Świata i mistrzostwa Europy. Stąd jej dwadzieścia siedem procent, drugi wynik całych mistrzostw i jedyny na krótkim dystansie, który zbliża się do trzydziestu.
Z polskiej perspektywy najciekawsza jest jednak inna konkurencja. W jednej konkurencji na czele zestawienia stoi Polak. Alex Borucki prowadzi w kajakowej jedynce mężczyzn na 500 metrów, akurat tam, gdzie zgłoszeń jest najwięcej w całym programie. Osiem procent na złoto brzmi skromnie, ale przy 48 startujących to prawie czterokrotnie więcej, niż wypadałoby przy równym podziale. Na podium ma 31%, na pierwszą dziesiątkę 77%.
Tuż za nim Josef Dostál, w Poznaniu zgłoszony tylko na pięćset metrów. Trzeci Adam Varga. Pierwszego od trzeciego dzielą dwa punkty procentowe, mniej niż wynosi błąd samego modelu. Inaczej mówiąc: model ich nie rozróżnia.
W zestawieniu kobiecej pięćsetki druga jest Anna Puławska z dziewięcioma procentami, o trzy mniej od prowadzącej Pauline Jagsch. W kanadyjkowej jedynce mężczyzn na tysiąc metrów trzecie miejsce zajmuje Wiktor Głazunow, a w kobiecej dwusetce Dorota Borowska jest trzecia za Łuzan i Jensen.
Co dalej w Poznaniu
Mistrzostwa zaczynają się w środę na torze regatowym Malta i trwają do niedzieli. Pierwsze medale padają już pierwszego dnia: trzy finały A w środę i dwa w czwartek. Potem robi się gęsto — osiem finałów w piątek, siedem w sobotę, a w niedzielę siedem przed południem i cztery wyścigi na pięciu kilometrach po południu.
Przed każdym dniem z finałami publikujemy zaktualizowaną prognozę, a po każdym bloku rozliczenie. Pełny program jest na stronie mistrzostw.
Pytania i odpowiedzi
Czy to są zakłady?
Nie. Nie publikujemy kursów, nie współpracujemy z bukmacherami i nie zachęcamy do gry. To prognoza statystyczna, narzędzie do czytania stawki przed startem.
Jak dokładne są te liczby?
Sprawdzone na 99 finałach tego sezonu: zawodnicy, przy których stało trzydzieści procent, wygrywali mniej więcej trzy razy na dziesięć. Liczba rozmijała się z rzeczywistością średnio o dwa punkty procentowe, czyli „trzydzieści procent" znaczy w praktyce coś między dwadzieścia osiem a trzydzieści dwa.
Co znaczy szansa na dziesiątkę?
Prawdopodobieństwo, że zawodnik skończy mistrzostwa w pierwszej dziesiątce swojej konkurencji, czyli wygra finał B albo wejdzie do finału A. To liczy się do rankingu kwalifikacyjnego na igrzyska w Los Angeles.
Dlaczego niektórzy zawodnicy nie mają procentu?
Bo po jednym czy dwóch międzynarodowych startach liczba mówiłaby więcej o punkcie wyjścia niż o zawodniku. Lepiej postawić adnotację niż procent, za którym nic nie stoi. W rachunku ci zawodnicy zostają, bo płyną i odbierają szanse pozostałym.
Czy model uwzględnia zawodników neutralnych?
Tak. Płyną w tych samych wyścigach i odbierają szanse pozostałym, więc muszą być w rachunku. Na grafikach publikowanych w mediach społecznościowych nie podajemy ich nazwisk.
Co się stanie, jeśli prognoza się nie sprawdzi?
Napiszemy o tym tego samego dnia, w tym samym formacie co o trafieniu. Model, który pokazuje tylko swoje sukcesy, przestaje być modelem.
Prognoza nie jest przepowiednią i nie jest po to, żeby psuć niespodzianki. Jest po to, żeby wiedzieć, która niespodzianka jest większa: wygrana zawodnika z dwudziestoma ośmioma procentami czy tego z trzema.
Model widzi tylko to, co da się policzyć z wcześniejszych wyników. Nie widzi tego, jak ktoś się czuje w czwartek rano, jak wieje na Malcie o piętnastej i co się dzieje w głowie zawodnika na ostatnich dwustu metrach. Właśnie dlatego w ogóle się je rozgrywa.
W niedzielę wieczorem będzie wiadomo, ile z tego się sprawdziło. Część wskazań okaże się trafna, większość nie — bo tak wygląda uczciwy rachunek przy stawkach, w których czterdzieści osiem łodzi walczy o dziewięć miejsc w finale. Wtedy wrócimy do tej samej tabeli i pokażemy, gdzie liczby trafiły, a gdzie rozminęły się z tym, co pokazała woda. Pierwszy taki rachunek dotyczyć będzie Alexa Boruckiego i jego pięćsetki.